Czy Łapiński ma rację…

Niechęć byłego ministra zdrowia Mariusza  Łapińskiego do  mediów nie bierze się z nikąd. Były minister głośno wypowiedział to, co myśli wielu menedżerów i polityków: dziennikarzom zdarza się zbyt lekką ręką ferować wyroki.

„Kowalski i Nowak są zamieszani w sprawę kradzieży zegarka”. Gdyby takie zdanie znalazło się w artykule, przeciętny czytelnik uzna Nowaka i Kowalskiego za złodziei. Nie dowie się, że to Kowalski okradł Nowaka. Choć przytoczone zdanie samo w sobie jest prawdziwe – obaj faktycznie są związani z kradzieżą –wywołuje fałszywe skojarzenia. Nowak, ofiara kradzieży, w oczach czytelników już ma zszarganą opinię.

Powyższy przykład nie jest abstrakcyjny. Spójrzmy na teksty o lustracji. Kilkadziesiąt razy znalazłem w różnych artykułach zdanie typu „w aktach sprawy przewija się nazwisko Malinowski”. Zwykle nie było dopowiedziane, czy Malinowski jest agentem którego zwerbowano czy wręcz odwrotnie – próbowano zwerbować, ale bez skutku. Kiedyś jeden z takich „przewijających się w aktach” Malinowskich powiedział mi: „Nie mogę znaleźć pracy. Pracodawcy słyszeli o mojej sprawie i choć sądzą, że jestem niewinny, na wszelki wypadek, by uniknąć ryzyka, wolą mnie nie zatrudniać. Przyjmą Zielińskiego, bo o nim prasa nie pisała.”

Dziennikarz znacząco utrudnił karierę człowiekowi, który może okazać się niewinny. Redakcja mogła uznać, że gdy toczy się wojna, w imię wyższych celów giną też niewinni. Ale byłoby ich mniej, gdyby żołnierze strzelali celniej (więcej staranności w weryfikowaniu informacji) i niekoniecznie widowiskowymi seriami (tylko do tego, kto naprawdę jest podejrzany, a nie do wszystkich ludzi, których nazwisko „się przewija”).

Dziennikarze mówią czasem, że tylko zadają pytania, nie ferują wyroków. Mają rację, dopóki zadają je w oparciu o wiarygodne dane. Wtedy nie można im nic zarzucić – dokonali należytej staranności. Zgadzam się z wyrokiem Sądu Najwyższego w sprawie Kwaśniewski kontra Życie, bo Kasprow i Łęski mieli zeznania świadków. Mogą one stanowić dowód nawet na sali sądowej, nie tylko w redakcji. Ale jeśli poszlaki są słabe, warto kilkukrotnie się zastanowić, zanim powstanie tekst, który komuś przetrąci karierę. Szczególnie, jeśli ten ktoś jest osobą prywatną (do takich zaliczyłbym też urzędników i biznesmenów, z nielicznymi wyjątkami), a nie publiczną.

Pytania – w oczach opinii publicznej – ferują te same wyroki, co odpowiedzi. Czytelnik myśli: skoro publicznie zadano pytania, musi coś w nich być. Czyli adresat pytań jest podejrzany. Przesadzam? A jak poczułby się redaktor Jan Kowalski, gdybym zadał w tym artykule pytania „Czy to prawda że Kowalski przyjął na konferencji prasowej firmy X laptopa, w zamian za przychylny artykuł o firmie? Czy to prawda, że był na szkoleniu firmy X na Karaibach?”

Odpowiedzialność za słowo to nie tylko unikanie pisania nieprawdy. To także zastanawianie się, jakie skutki może wywołać mój tekst – czy nie zniszczę dobrego imienia niewinnej osobie lub firmie. Oczywiście dziennikarz to nie sędzia – nie wie na pewno, czy ktoś jest winny, może jedynie przypuszczać. Pytanie, czy tylko domniemywa, czy też ma mocne argumenty? Moim zdaniem większość artykułów o aferach (przynajmniej tych w dużych, opiniotwórczych tytułach) opartych jest na mocnych podstawach. Ale też teksty sprowadzające się do przypuszczeń i domniemań można liczyć w procentach, nie promilach.

Powyższy sposób rozumowania prezentuje wielu polityków i menedżerów, którzy uważają – czasem słusznie, czasem nie – że prasa potraktowała ich jak wspomnianego Malinowskiego.. Łapiński zapewne z podobnych powodów krytykował dziennikarzy, choć sposób w jaki to robił i wnioski jakie wyciągał daleko wykraczają poza zdrowy rozsądek.

5 rad dla polityków, którzy mają problemy z mediami

  1. Możesz narzekać na brak profesjonalizmu i etyki u dziennikarzy. Ale nawet jeśli masz rację, niewiele to zmieni. Dziennikarz to twój klient – sprzedajesz mu informacje, komentarze i wypowiedzi, a on płaci za nie tworząc twój wizerunek w prasie, radiu i telewizji. Niestety, dziś to sprzedawca musi dostosować się do potrzeb klienta.
  2. Wyborca ocenia nie tylko suche fakty, ale sposób w jaki je prezentujesz i emocje, jakie okazujesz. Naucz się mówić w sposób, który nie trąci arogancją, zarozumiałością, czy innymi negatywnymi emocjami. Lepiej, by było widać w twoich emocjach pasję, zaangażowanie, chęć pomocy innym itp. To samo dotyczy przykładów, którymi operujesz: powinny być barwne, ale nie powinny zniechęcać wyborców.
  3. Kontroluj, to co mówisz. Rolą dziennikarza jest bycie dociekliwym, zadawać ostre pytania. Twoja rola – nie dać się wyprowadzić z równowagi. Ucz się autokontroli od Józefa Oleksego, Jana Rokity, Romana Giertycha, Tomasza Nałęcza czy Zbigniewa Kuźmiuka.
  4. Konsultuj swoje wystąpienia z partyjnymi kolegami i przyjmij do wiadomości, że czasem możesz się mylić.
  5. Jeśli krytykujesz – przygotuj argumenty. Zarzuty typu  >>„Rzeczpospolita” powstała po to, żeby niszczyć SLD<< (to też z Łapińskiego) niewielu przekonają, a przysporzą ci wrogów.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>